Obiekt tygodnia

Dyliżans. Ballada

Autorem obrazu o podwójnym tytule Dyliżans. Ballada jest artysta młodopolski, Kazimierz Sichulski. Urodził się i zmarł we Lwowie, i to z tym miastem był związany niemal całe życie. Naukę rozpoczął w krakowskiej szkole artystycznej, kontynuował ją w Wiedniu oraz Paryżu. Był artystą wszechstronnym, wykonywał portrety, pejzaże oraz jedne z lepszych w tym czasie karykatury, które odznaczały się niesamowitą przenikliwością i świeżością ujęć. Nie ograniczał się wyłącznie do tradycyjnych form, oprócz obrazów olejnych, pasteli, rysunków, uprawiał też z porównywalnym powodzeniem grafikę, ponadto projektował wnętrza, freski, witraże, hafty, gobeliny, a także mniejsze formy, takie jak plakat.

Jak wielu współczesnych mu artystów na początku XX wieku, także i Kazimierz Sichulski był wielkim miłośnikiem kultury huculskiej. Stał się nim od chwili pierwszego wyjazdu na Huculszczyznę pod koniec 1904 roku. Od tego momentu jego płótna zaczynają wypełniać sceny rodzajowe, pejzaże, charakterystyczne postaci, wszystko związane z życiem mieszkańców i przyrodą tamtych terenów. Sztukę Sichulskiego tego okresu charakteryzuje giętka, swobodna linia. Po niej, około 1910 roku stylistyka ta zaczyna u artysty zanikać na rzecz faktury i impastowych pociągnięć, które z kolei w parę lat później przekształcą się w rytmicznie kładzione, ukośne pociągnięcia, nadające płótnom niezwykłej dynamiki. Obraz, który pochodzi ze zbiorów Muzeum Narodowego w Kielcach, został namalowany na początku lat dwudziestych XX wieku i prezentuje ukształtowany w pełni, dojrzały styl artysty. Obrazy budowane są za pomocą twardych, surowych, ukośnych pociągnięć pędzla, dzięki czemu uzyskiwane były bardzo bogate efekty kolorystyczne i świetlne. Barwy na jego obrazach widziane ze znacznej odległości zaczynają migotać i świecić. Równie ważne jest to, że obrazy stworzone w tym czasie są niezwykle spójne i tworzą całość, obraz jest połączony z treścią. Spowodowane było to tym, że artysta zaczął zwracać większą uwagę na wartości, jakie niesie ze sobą każde dzieło malarskie. Rozgrywana scena łączy się poprzez sposób malowania z tłem i wszystkimi elementami, które są na płótnie.

Sichulski na obrazie Dyliżans. Ballada przedstawił jeden z bardziej popularnych motywów, jakim był dyliżans czy powóz, ale przedstawił go w zupełnie nowy sposób, wzbogacony o wartości literackie. Autor, poprzez dodanie drugiej części tytułu wprowadza do obrazu elementy bajkowe, prezentuje nam balladę, która już sama w sobie jest gatunkiem stworzonym do opowiedzenia rzeczy niezwykłych. Jej szczególny rozkwit miał miejsce w epoce romantyzmu, gdzie siły fantastyczne brały górę nad rozumem i racjonalnością. Był to utwór, gdzie przyroda stanowiła jednego z głównych bohaterów. Uczestniczyła w opowieści, napędzała akcję, ale nie była przy tym przyjazna. Natura tworzy w balladach złowieszczy nastrój, jest tajemnicza, groźna, zagraża ludziom. I taką przyrodę prezentuje nam artysta. Połączył znany motyw powozu, który w sztuce polskiej znany był od dawna, pojawiał się w pracach Norblina, Orłowskiego, Michałowskiego. Powóz, dyliżans, dorożka pojawiają się we wszelakich sytuacjach u Monachijczyków. Znamy ją, jak brnie przez lepkie rozjeżdżone błoto, jak sunie przez pola w oddali, jak wozy pełne siana zwożą do zabudowań plon ludzkiej pracy. Znany jest na targach wśród koni, widzimy go w małych miasteczkach, na postojach przy karczmach, przed dalszą podróżą. Popularnymi scenami były wszelkie spotkania na moście, na zwykłej drodze, wymiana informacji, przymusowa naprawa. To wszystko było świetnie znane Sichulskiemu. Ukośne pociągnięcia pędzla powoli wszystko ożywiają i wprawiają w ruch, drugi człon tytułu zaczyna roztaczać na płótno magię, wszystko zaczarowując.

Artysta zabiera nas w podróż dyliżansem przez świat baśni i podań, w świat, gdzie przyroda współuczestniczy w akcji i jest pełnoprawnym bohaterem. Jawi się przed nami wielka ucieczka woźnicy i pogoń złowieszczej przyrody, która nie ma zamiaru odpuścić. Drugim tytułem, które jest jakby zaklęciem, malarz sprawia, że dorożka staje się zaczarowana, staje się chybka i lekka, tak by mogła sprostać zagrożeniu, sunąc przed siebie bez najmniejszych oporów. Dorożkarzowi zaklęcie nadaje sprawności i pewności, Ballada wynosi go na szczyt możliwości i przeistacza w najlepszego woźnicę świata. Patrzymy, jak złowroga natura ściga jego oraz dyliżans. Ziemia, dotąd płaska, nabrzmiewa i pęcznieje, tworząc pagórki. Napompowana chmura z bajecznych pasteli goni tajemniczy pojazd. Dokoła niego zielona natura tworzy z gałęzi ramiona, którymi chce porwać dyliżans. Przeistacza się w człowiecze kształty, pojawiają się łby, ramiona, dłonie rozczapierzone gotowe, by chwycić za konie, które wyciągnięte jak struny, pędzą ile sił. Tajemniczy dorożkarz, woźnica w wysokim cylindrze właśnie wyskoczył zza wzniesienia po prawej stronie. Jest wyraźnie skupiony, podąża piaszczystą drogą w lewo i wjeżdża w ciemny las, który tu na skraju obrazu ma swój początek. Woźnica zdaje się uciekać przed czymś, co widzimy w tle i wcale nie wygląda to na coś przyjaznego. To wielka mleczno-szaro-brunatno-żółtawa napawająca strachem chmura. Wydaje się nabrzmiewać, rosnąć, rozszerzać, pęcznieć, byle tylko dogonić i schwytać dyliżans, zanim ballada dobiegnie końca, a dzieci, które już pojawiły się w życiu malarza zaczną skrzętnie i bardzo umiejętnie, po mistrzowsku wręcz okazywać swoje niezadowolenie. Być może to dla nich przygotował baśń, balladę, aby nie miały ani jednej chwili nudy.

Znane jest płótno z tego samego roku, na którym jego córka Krzysia bawi się jakby z przymusu lalką, którą zna na pamięć, podobnie jak pajacyka, który leży rzucony od niechcenia na pierwszym planie (K. Sichulski, Krzysia z lalką, olej, płótno, 1921, wł. Muzeum Sztuki w Łodzi, nr inw. MS/SP/M/459). Jej nieruchoma twarz podobna do twarzy lalki wyraża ogromne znudzenie. Ojciec widząc to, próbuje temu zaradzić w zaciszu pracowni, przygotowując bardzo żywą balladę w charakterystycznym dla początku lat dwudziestych ciemnozielonym kolorycie. Jeśli taki był oczywiście zamiar Sichulskiego, to w powyższym płótnie wykorzystał cechy utworu literackiego, jakim jest ballada i połączył ją z przedstawioną na płótnie akcją ze starym malarskim motywem dyliżansu w roli głównej. Patrząc na obraz, dojdziemy do wniosku, że większość jej elementów tutaj się znajduje. Mamy bohaterów w postaci dyliżansu, woźnicy i dwójkę szpakowatych koni, mamy rozgrywającą się niepokojącą akcję, w której uczestniczy fantazyjnie ukształtowana przyroda, a sposób namalowania tego wszystkiego za pomocą ukośnych, szybkich pociągnięć sprawia, że wszystko zdaje się poruszać przez co baśń z dyliżansem w roli głównej ożywa.

Taka interpretacja mogłaby być realna i prawdopodobna, ponieważ w parę lat później Sichulski sprezentował swoim dzieciom zbiór wierszyków z własnoręcznie wykonanymi autolitografiami. Dzieci, które pojawiły się w życiu malarza około 1920 roku (córka Krystyna przyszła na świat w 1917 r., syn Jerzy w 1919, zaś w roku powstania tego płótna na świat przyszła córka Kamila), potrafią, mówiąc kolokwialnie uprzykrzyć życie, przez co malarz-ojciec nie raz był przywoływany na ziemię do bardziej przyjemnych i prozaicznych spraw, zmuszony do pozostawienia na chwilę muz i natchnienia. Lecz troska o nie i miłość doprowadziły do wydania wspomnianych bajek z wierszami Józefa Ignacego Kraszewskiego, Aleksandra Fredry oraz zapomnianego dziś Stanisława Jachowicza. Artysta wykonał 108 osobiście przeniesionych na kamień litograficzny projektów, które odbito we lwowskim zakładzie Piller-Neumanna. Całość liczyła 108 kart i została wydana pod tytułem Moim dzieciom wybrane wierszyki. Sichulski wszystko zaprojektował sam, łącznie z liternictwem, przez co zbiór ten jest bardzo spójny stylistycznie. Wśród kart nie raz przeziera z papierowego podłoża twarz śpiącego dziecka, które, samo śpiąc, daje wytchnienie ojcu i przede wszystkim czas do pracy. Bardzo możliwe, że i obraz Dyliżans. Ballada powstał pod wpływem dzieci. Może inspiracją do tego płótna była czytana dzieciom któregoś wieczoru baśń lub ballada?

  

Bibliografia:

 

  1. Houszka E., Kazimierz Sichulski [katalog wystawy], Wrocław 1994.
  2. Kazimierz Sichulski 1879–1942. Malarstwo, rysunek, grafika. Kolekcja Lwowskiej Galerii Sztuki [katalog wystawy], opr. I. Chomyn, red. B. Niedoba, Katowice 2000.
  3. Kozicki W., Kazimierz Sichulski. Monografie artystyczne, t. XIX, red. M. Treter, Warszawa 1928.

 

 

Opr. Piotr Walczyk

Powrót