Oblę­go­rek ocza­ro­wał mnie zupeł­nie… 

pisał Henryk Sien­kie­wicz w jed­nym z listów. Mają­tek, ofia­ro­wany pisarzowi przez spo­łe­czeń­stwo pol­skie w 1900 roku z oka­zji jubi­le­uszu 25-le­cia pracy lite­rac­kiej, został w 1956 roku prze­ka­zany przez jego dzieci na rzecz utwo­rze­nia muzeum, które otwarto 26 paździer­nika 1958 roku. Jego pierw­szym kusto­szem została synowa noblisty – Zuzanna Sien­kie­wicz.

Poło­żony na skar­pie pała­cyk wybu­do­wany został w latach 1900–1902. Pisarz trak­to­wał go jako let­nią rezy­den­cję. Stoi on, jak nie­gdyś, w sta­rym parku, urzą­dzo­nym przez zna­nego war­szaw­skiego ogrod­nika – Fran­ciszka Sza­niora – twórcę Ogrodu Saskiego. Wie­dzie do niego piękna, 4-rzę­dowa aleja lipowa.

Nie wia­domo jak odle­głych cza­sów sięga histo­ria Oblę­gorka. Pierw­sze wzmianki o tej wsi pocho­dzą z XVI wieku, kiedy to Oblę­go­rek wraz z innymi oko­licz­nymi wio­skami nale­żał do Hie­ro­nima Odro­wąża, główny fol­wark był nato­miast współwła­sno­ścią Adama Ślad­kow­skiego i Kata­rzyny Wol­skiej.


W miarę upływu lat mają­tek pod­upa­dał, w roku 1619 stał się wła­sno­ścią magnac­kiej rodziny Tar­łów, któ­rej sie­dziba rodowa mie­ściła się w odle­głym o kilka kilo­me­trów Pie­ko­szo­wie. Ale i ta rodzina z upły­wem lat ubo­żała. Im bli­żej począt­ków XX wieku, tym bar­dziej mają­tek Tar­łów tonął w dłu­gach. 10 lutego 1883 roku Leon­tyna Tar­łowa sprze­dała oblę­gor­skie wło­ści jed­nemu z naj­bo­gat­szych kiel­czan – rejen­towi Mie­czy­sławowi Hali­kowi, który od kilku lat zarzą­dzał mająt­kiem. I jemu Oblę­go­rek nie przy­niósł spo­dzie­wa­nych zysków, dla­tego zaczął szu­kać kupca. Kup­cem tym stał się cały naród pol­ski, który zaku­piony mają­tek poda­ro­wał Hen­rykowi Sien­kie­wiczowi. Mie­czy­sław Halik chyba nie mógł nawet przy­pusz­czać, że dzięki tej sprze­daży wieś sta­nie się sławna daleko poza gra­ni­cami kraju.

Jeśli cho­dzi o nazwę miej­sco­wo­ści to ist­nieją dwie wer­sje. Języ­ko­znawca Jan Łoś twier­dzi, że pier­wot­nie fol­wark nazy­wał się Obję­go­rek, co ozna­czało mają­tek obej­mu­jący góry. Wśród miesz­kań­ców funk­cjo­nuje jed­nak legenda, według któ­rej za daw­nych cza­sów nie­przy­ja­ciel naje­chał na całą oko­licę. Lud­ność schro­niła się na górze w gęstym lesie, stąd bro­niła się, aż przy­szła pomoc. Wielu oblę­żo­nych na górze tej pozo­stało, zało­żyli tam wieś, którą przez skrót nazwali Oblę­go­rem. Z niej wyło­nił się póź­niej fol­wark Oblę­go­rek.

W bio­gra­fię Hen­ryka Sien­kie­wi­cza Oblę­go­rek wpi­sał się w roku 1900 jako „dar naro­do­wy”, który pisarz otrzy­mał od roda­ków z oka­zji jubi­le­uszu.

Fak­tyczny jubi­le­usz pisa­rza przy­pa­dał na rok 1897, ale na prośbę samego zain­te­re­so­wa­nego prze­ło­żono go na czas „pomic­kie­wi­czow­ski”. Sien­kie­wicz był mocno wów­czas zaan­ga­żo­wany w obchody 100-lecia uro­dzin wiesz­cza naro­do­wego.

W grud­niu 1899 roku komi­tet jubi­le­uszowy, w skład któ­rego weszli m.in. książę Michał Radzi­wiłł, biskup war­szaw­ski Kazi­mierz Rusz­kie­wicz, posta­no­wił zor­ga­ni­zo­wać zbiórkę na zakup majątku ziem­skiego dla Hen­ryka Sien­kie­wi­cza. Ze skła­dek spo­łe­czeń­stwa zebrano pokaźną kwotę 70 000 rubli. Wów­czas zaczęły się nego­cja­cje, na co pie­nią­dze te wyko­rzy­stać. Pro­po­zy­cje padały różne, ale naj­po­waż­niej­sze były dwie: mają­tek ziem­ski lub kamie­nica w War­sza­wie. Wyboru doko­nał sam jubi­lat, który w liście do przy­ja­ciela Karola Ben­niego, uza­sad­nia­jąc swój wybór, pisał:

„Czy jesteś za Oblę­gor­kiem, czy prze­ciw? Bo sły­sza­łem, że są dwie par­tie. Ja jestem za, albo­wiem zie­mia jest nobliw­sza od czego innego, a kło­po­tem jest tylko wów­czas, gdy się nie ma pie­nię­dzy. Co do mnie zaś mam swo­ich około 100 000 rubli, prócz tego dzieci mają mają­tek, a ja pióro i papier, na któ­rym w dal­szym ciągu będę gospo­da­ro­wał”.

Nie­wąt­pli­wie naj­więk­sze zna­cze­nie w wybo­rze daru miał fakt, że pisarz pocho­dził z zubo­ża­łej szlachty i dobrze pamię­tał dzień, w któ­rym jego rodzice musieli opu­ścić rodzinny mają­tek i szu­kać szczę­ścia w War­sza­wie. Dzię­ku­jąc za Oblę­go­rek, mówił:

„Zyska­łem miłość swo­ich, uzna­nie obcych, a nawet względny dosta­tek, bra­kło mi tylko jed­nego: ziemi naszej, tej ziemi, z któ­rej wyro­śli­śmy wszy­scy, która jest i będzie nie­wzru­szoną pod­stawą życia i nie­śmier­telną walką poko­leń”.

Mają­tek zaku­piono 18 lipca 1900 roku za kwotę 51 249 rubli i 59 kopie­jek. Kiedy 22 grud­nia wrę­czano pisa­rzowi akt wła­sno­ści, w Oblę­gorku trwały inten­sywne prace. Do ist­nie­ją­cych budyn­ków dobu­do­wy­wano część pała­cową według pro­jektu Hugona Kudera. Dom wykań­czano jesz­cze przez cały rok 1901. Każ­dego dnia przy robo­tach ziem­nych, mular­skich, cie­siel­skich i ogrod­ni­czych pra­co­wało około stu robot­ni­ków.

Sien­kie­wicz po raz pierw­szy zoba­czył Oblę­go­rek w czerwcu 1901 roku. Przy­był wtedy inco­gnito, a wra­że­nie, które odniósł, było bar­dzo dobre i to utwier­dziło go osta­tecz­nie w prze­ko­na­niu, że osie­dli się w Oblę­gorku na stałe. W kore­spon­den­cji z tego okresu poja­wiają się infor­ma­cje o pla­nach życio­wych zwią­za­nych z tą miejscowością. Listy te są pełne nadziei na zmiany w życiu, które mają się wyda­rzyć na sku­tek posia­da­nia wła­snego majątku. Z nie­cier­pli­wo­ścią i wielką sta­ran­no­ścią zabrał się do przy­go­to­wań. 24 grud­nia 1901 roku pisał do Adama Kre­cho­wiec­kiego:

„Dużo od tego zależy, żeby się tam nale­ży­cie zagnie­ździć i żeby gniazdo miłe było dla duszy. […] Zależą od tego nawet i przy­szłe roboty lite­rac­kie. H o m e to jest wielka rzecz”.

Prasa roz­pi­sy­wała się o czeka­ją­cej Sien­kie­wi­cza wiej­skiej idylli. Aby jesz­cze dobit­niej zazna­czyć wła­sność, pro­po­no­wano zmianę nazwy miej­sco­wo­ści na inną, zaczerp­niętą z powie­ści jubi­lata, ale pisarz się na to nie zgo­dził, gdyż tę ist­nie­jącą uwa­żał za sta­ro­pol­ską i przez to piękną.

Oblę­gor­ski dzień powsze­dni nie był jed­nak sie­lanką. Wpraw­dzie wio­skę ota­czały malow­ni­cze widoki, powie­trze zaś, jak stwier­dził Sien­kie­wicz, było „pra­wie gór­skie”, ale odle­głość od naj­bliż­szej sta­cji kole­jo­wej i szosy utrud­niała kon­takt ze świa­tem, zwłasz­cza w porze roz­to­pów. Do tego docho­dziły pro­blemy z ogrza­niem pała­cyku. Jesz­cze w roku 1902 zapa­dła decy­zja o tym, że miesz­kanie w tym miejscu przez cały rok jest niemożliwe. Sien­kie­wicz, mimo naj­lep­szych chęci, musiał ponow­nie wyna­jąć miesz­ka­nie w War­sza­wie, a Oblę­go­rek prze­zna­czyć na rezy­den­cję let­nią.

Osta­tecz­nie, oprócz roku 1908 i 1909, kiedy w pała­cyku trwał remont, pisarz przy­jeż­dżał tu każ­dego lata, przy­wo­żąc ze sobą rodzinę i wielu gości, dzięki któ­rym nie czuł się w Oblę­gorku samotny.

Nie można nie­stety nie wspo­mnieć, że otrzy­mu­jąc Oblę­go­rek, stał się posia­da­czem długu hipo­tecz­nego cią­żą­cego na posia­dło­ści. Żar­to­wał, iż przez to czuje się w pełni zie­mia­ni­nem, któ­rzy zwy­kle takie długi mieli, ale fakt, iż w swoim testa­men­cie zapi­sał więk­szy kapi­tał dziecku, które zde­cy­duje się pozo­stać w Oblę­gorku, świad­czy o tym, iż kło­poty z utrzy­ma­niem majątku nie były mu obce. Jesz­cze wyraź­niej można to ujrzeć, czy­ta­jąc list Sien­kie­wi­cza do syna infor­mu­jący o przy­zna­niu Nagrody Nobla: „Tak jest! Przy­znano! Około sie­dem­dzie­się­ciu tysięcy rubli dziw­nie Oblę­gor­kowi pomo­że…". U schyłku życia jesz­cze dobit­niej potwier­dził ten fakt, pisząc: „Wypła­ci­łem się za Oblę­go­rek, nie mówiąc o tym, że nie ja zja­dam dochody z Oblę­gorka, ale on moje”.

Należy jed­nak pod­kre­ślić, że Sien­kie­wicz ni­gdy swej decy­zji nie żało­wał. Zarówno z jego listów, jak i z rela­cji dzieci i przy­ja­ciół wynika, że był dumny z Oblę­gorka i praw­dzi­wie do niego przy­wią­zany.

Swoje „tuscu­lum” i „odwieczną sie­dzibę przod­ków”, jak mawiał o Oblę­gorku, pisarz osta­tecz­nie opu­ścił w dru­giej poło­wie sierp­nia 1914 roku. Udał się z rodziną do Szwaj­ca­rii, gdzie zmarł.

Sien­kie­wicz, wyjeż­dża­jąc w pośpie­chu, nie zdą­żył odpo­wied­nio zabez­pie­czyć majątku. Uczy­niła to jed­nak jego wierna i zaufana gospo­dyni Maria Luta. Więk­szość cen­nych przedmio­tów, meble, dzieła sztuki wywio­zła do biskupa Łosiń­skiego.

W 1917 roku do Oblę­gorka powró­ciła żona pisa­rza – Maria z Bab­skich i ona gospo­da­ro­wała tu do roku 1925. Wobec pogar­sza­ją­cego się stanu zdro­wia wyje­chała do Kra­kowa, gdzie wkrótce zmarła. W majątku zamiesz­kał Hen­ryk Józef Sien­kie­wicz wraz ze swoją żoną Zuzanną z Cie­lec­kich. Tutaj uro­dziła się czwórka wnu­ków pisa­rza.

W cza­sie II wojny świa­to­wej w pałacu schro­nie­nie znaj­do­wali par­ty­zanci z grupy Wilka. Za ich ukry­wa­nie rodzina Sien­kie­wiczów dwu­krot­nie sta­nęła w obli­czu ogrom­nego zagro­że­nia. Po raz pierw­szy Hen­ryka Józefa wraz z żoną aresz­to­wano 2 lutego 1940 roku. Dzie­dzica Oblę­gorka wypusz­czono po trzech tygo­dniach, jego żonę nie­omal po dwóch mie­sią­cach. W czerwcu 1944 roku drugi raz aresz­to­wano Hen­ryka Józefa Sien­kie­wi­cza, podej­rze­wa­jąc, że jest jed­nym z dowód­ców Armii Kra­jo­wej okręgu kie­leckiego, co jed­nak nie było prawdą. Syna pisa­rza wyku­piono z rąk Niem­ców. Na okup zło­żyli się m.in. oblę­gor­scy chłopi.

W stycz­niu 1945 roku do Oblę­gorka wkro­czyli żoł­nie­rze Armii Czer­wo­nej. Kwa­te­ro­wali oczy­wi­ście w pałacu, a rodzina pisa­rza zamiesz­kała w „rząd­cówce”. Ze wspo­mnień Zuzanny Sien­kie­wicz wynika, że w lutym dwóch przed­sta­wi­cieli nowej wła­dzy – dr Sło­wik i mgr Popie­lew­ski wrę­czyli synowi nobli­sty nakaz opusz­cze­nia powiatu w ciągu trzech dni, ale rodzina nie zasto­so­wała się do niego. Syn pisa­rza z żoną, czwórką dzieci i teściową zamiesz­kali w Kiel­cach. Wró­cili w kwiet­niu za zgodą ówcze­snego woje­wody Józefa Ozgi-Michal­skiego.

W wyniku reformy rol­nej 29 marca 1945 roku prze­ka­zano rodzi­nie wydzie­lony z całego majątku frag­ment o powierzchni 49 ha. Uznano rów­nież prawo do posia­da­nia pałacu, zabu­do­wań gospo­dar­czych i mebli, pod warun­kiem, że nie są one objęte reje­stra­cją Mini­ster­stwa Kul­tury i Sztuki. Takie infor­ma­cje podają doku­menty z tego okresu, ale synowa pisa­rza zawsze twier­dziła, że fak­tycz­nie pałac zwró­cono rodzi­nie dopiero w roku 1949. Do tego czasu ist­niała tu Pań­stwowa Hur­tow­nia i Wytwór­nia Pre­pa­ra­tów Zio­ło­wych. Pokoje zamie­niono na spi­chle­rze, trzy­mano w nich rów­nież kury i świ­nie, dewa­stu­jąc wszystko, co się dało.

Z pozo­sta­łej czę­ści majątku 8 paździer­nika 1947 utwo­rzono Fun­da­cję im. Hen­ryka Sien­kie­wi­cza dla bied­nej mło­dzieży kształ­cą­cej się na Uni­wer­sy­te­cie Marii Curie-Skło­dow­skiej w Lubli­nie. Rozwią­zano ją ze względu na nikłe dochody 24 kwiet­nia 1952 roku.

Pałacyk w końcu oddano rodzinie, ale mocno nadwy­rę­żony i w wyniku braku środ­ków potrzeb­nych na remont cią­gle nisz­cze­jący. Monika War­neń­ska, która odwie­dziła Oblę­go­rek kilka lat po woj­nie, tak o nim napi­sała: „Wśród nagich ścian, wśród okien pozba­wio­nych szyb, przez które prze­ziera niebo, wśród murów zala­tu­ją­cych przy­krym odo­rem wil­goci, z nie­ma­łym tru­dem usi­łuję wskrze­sić prze­szło­ść…”.

Nie wia­domo, które z dzieci Sien­kie­wi­cza wpa­dło na pomysł, że jedy­nym ratun­kiem dla pałacu jest odda­nie go pań­stwu w celu utwo­rze­nia w nim muzeum. Zrze­kli się go wraz z dwoma hek­ta­rami parku, a Mini­ster­stwo Kul­tury i Sztuki decy­zją z lutego 1957 roku posta­no­wiło utwo­rzyć tu Muzeum Sien­kie­wi­cza. Nie­stety, nie gwa­ran­to­wało sfi­na­li­zo­wa­nia cało­ści inwe­sty­cji. Odbu­dowy nie chciał pod­jąć się Wydział Kul­tury Woje­wódz­kiej Rady Naro­do­wej w Kiel­cach ani Zwią­zek Lite­ra­tów Pol­skich. Osta­tecz­nie zada­nie przejął kie­lecki Komi­tet Odbu­dowy War­szawy, który zaape­lo­wał także do innych komi­te­tów Społecznego Funduszu Odbudowy Stolicy. Odtąd ini­cja­tywę pań­stwową wsparła ini­cja­tywa spo­łeczna. W krót­kim cza­sie zebrano ponad milion dwie­ście tysięcy zło­tych. Two­rze­niem nowego muzeum od strony mery­to­rycz­nej zajęła się Alek­san­dra Dobro­wol­ska – kustosz Muzeum Świę­to­krzy­skiego.

Kolej­nym pro­blem było wypo­sa­że­nie wnętrz. Nie­wiele mebli pozo­stało po Hen­ryku Sien­kie­wi­czu, a te któ­rymi dys­po­no­wano nie przed­sta­wiały się naj­le­piej. Sytu­ację ura­to­wała Cen­trala Prze­my­słu Ludo­wego i Arty­stycz­nego, czyli popu­larna Cepe­lia, która pod­jęła się reno­wa­cji wszyst­kich mebli oblę­gor­skich. Ogrom­nie dużo Oblę­go­rek zawdzię­cza Ryszar­dowi Andrusz­kie­wi­czowi – pre­ze­sowi poznań­skiego oddziału Cepe­lii, który nie poprze­stał na meblach i posta­no­wił, że spół­dziel­nia odtwo­rzy na pod­sta­wie doku­men­ta­cji rów­nież lampy naf­towe, jakich uży­wał pisarz.

Z całej Pol­ski, od insty­tu­cji i pla­có­wek nauko­wych oraz osób pry­wat­nych, napły­wały dary dla muzeum oraz pie­nią­dze, dzięki któ­rym można było zaku­pić obrazy i inne przedmioty, któ­rymi kie­dyś wypo­sa­żony był pałac.

Osta­tecz­nie otwar­cia muzeum doko­nano 26 paździer­nika 1958 roku. Pierw­szym kusto­szem została synowa pisa­rza Zuzanna i funk­cję tę peł­niła przez dzie­sięć lat.

Cie­ka­wostką jest fakt, że już za życia Sien­kie­wi­cza można było zwie­dzać pała­cyk w Oblę­gorku. Działo się to zwy­kle pod nie­obec­ność pisa­rza, a funk­cji prze­wod­nika podej­mo­wała się zarzą­dza­jąca domem Maria Luta.

Nie­zwy­kle pro­ro­cze oka­zały się słowa, któ­rymi autor Try­lo­gii dzię­ko­wał jej za ura­to­wa­nie majątku pod­czas I wojny świa­to­wej. W liście napi­sał wtedy:

„Przy­słu­ży­łaś się całemu naro­dowi, gdyż te pamiątki kie­dyś będą świad­czyć o nas”.