Zima

Zima
Stanisław Czajkowski (1878–1954)

po 1908, lata 30. XX wieku (?)
olej, płótno
43 x 63,8 cm
sygnowany w lewym dolnym rogu lica: ST.CZAJKOWSKI
MNKi/M/1170

 

ZimaNiewielkich rozmiarów, prawie monochromatyczny obraz w złotej ramie ginie wśród innych dzieł otaczających go w galerii Muzeum Narodowego w Kielcach. Kiedy jednak widz spojrzy na niego uważniej, zachwyci się jego prostotą, poetyckością i melancholijną aurą. Namalował go Stanisław Czajkowski, uważany powszechnie za jednego z najzdolniejszych uczniów mistrza polskiego pejzażu Jana Stanisławskiego. Sam Czajkowski twierdził, że nigdy nim nie był. Mimo że z niewiadomych względów próbował wypierać się związków z wielkim pejzażystą, to jednak niewątpliwie takowe istniały. W pierwszym semestrze roku akademickiego 1906/1907 Stanisław uczęszczał na zajęcia do klasy pejzażu prowadzonej przez ulubionego pedagoga krakowskiej Akademii. Znajomość, a nawet przyjaźń z innymi artystami z tzw. szkoły Stanisławskiego, wspólne z nimi plenery i tematy obrazów, podobna wrażliwość i umiłowanie natury, niezależnie od wypowiedzianych przez Czajkowskiego słów, nie pozwalają go wykluczyć z ich grona. Mimo że tematyka jego dzieł była różnorodna, to jednak pejzaż zawsze pozostawał w centrum jego zainteresowań twórczych. Był nim nieustająco zafascynowany. W latach 50. XX wieku, a więc prawie na końcu swej twórczej drogi, pisał: „Pejzaż nasz jest piękny i ma rozmaite fizjonomie: Kieleckie, Kurpie, Mazury, Śląsk, Podhale i nasze morze, i Pomorze maja różny charakter, jak i ludzie tych stron różnią się między sobą…”. I zwracał się do swoich studentów: „Radzę Wam jak najwięcej poznawać swój kraj. Jest to wielka satysfakcja, a jednocześnie także wielki pożytek dla malarza. Wędrując po kraju, szkicuje to wszystko, co go interesuje i zachwyca. Jest podobny pszczole: zbiera wrażenia piękna, o którym się tak rzadko w dzisiejszych czasach mówi…”.

Czajkowski nie tylko zachęcał swoich uczniów do twórczych ekspedycji po polskiej ziemi, ale sam w nich uczestniczył. I to od młodzieńczych lat. Nic dziwnego, skoro pierwszych lekcji rysunku udzielał mu Wojciech Gerson, który był orędownikiem „wędrówek piechotnych” po kraju. Potem Czajkowski studiował u Jacka Malczewskiego w Krakowie i to jego uważał za swojego mistrza, a następnie w Monachium i Paryżu. Dopiero jako w pełni ukształtowany artysta powrócił do grodu królów polskich i wstąpił na krótko do klasy Stanisławskiego, nawiązując bliski kontakt z innymi jej członkami. To z nimi odbył najbardziej chyba inspirujące podróże. Niektóre bardzo krótkie. Ich celem były podkrakowskie wioski – nie tylko osławione Bronowice, ale również Wola Radziszowska, Modlnica, Morawica czy Rudawa. Były to miejsca, które darzył szczególnym sentymentem i do których chętnie powracał w poszukiwaniu harmonii i natchnienia. Nawet jeśli nieświadomie, to spełniał postulat mistrza Stanisławskiego: „Malujcie panowie polską wieś, bo niedługo już jej nie będzie”. Czajkowski malował ją więc w zapamiętaniu, przenosząc na płótno najbardziej prozaiczne fragmenty rzeczywistości. Wielokrotnie były to zwykłe chłopskie chałupy, które współczesnemu widzowi mogą wydawać się malownicze, ale na początku XX wieku były zapewne postrzegane jako banalne albo wręcz brzydkie.

Tak jest i w przypadku Zimy z kieleckiej kolekcji. Zamknięta w poziomym prostokącie kompozycja przedstawia zimowy pejzaż w pochmurny ponury dzień. To nie rozświetlony przez słoneczne promienie plener mieniący się ferią barw, lecz prawie monochromatyczny widok, na którym dopiero po głębszej analizie można doszukać się przytłumionego zimowego światła. Przywalone ciężkim śniegiem chałupy zlewają się nieomal z szarymi chmurami i gdyby nie ciemne nieośnieżone szczyty pokrytych strzechą dachów, trudno byłoby nawet rozpoznać ich kształty. Pole na pierwszym planie również tonie w szarobłękitnym śniegu. Monotonię szarawej bieli przełamuje grupa drzew w tle chaty po lewej stronie i rosochata wierzba przed nią. Życie, ale nie kolor, wnoszą do obrazu cztery szaro-czarne ptaszyska szukające pożywienia pośrodku śniegowej płaszczyzny. A mimo to widok ten fascynuje. Czajkowski umiejętnie wydobywa nastrój mroźnego zmierzchu. Dająca się wyczuć melancholia wydaje się typowa dla twórczości młodopolskiej. Czy rzeczywiście jednak obraz powstał na początku XX wieku? Malowany jest bardzo syntetycznie dużymi plamami barwnymi, a formy brył są uproszczone. Tak wyglądały obrazy w późniejszym okresie twórczości Czajkowskiego. Historyk sztuki Alojzy Oborny datował Zimę dopiero na lata 30. XX stulecia.

Wizerunki podkrakowskich wsi wielokrotnie pojawiały się na płótnach Czajkowskiego. W wielu przypadkach były do siebie bardzo podobne. W zbiorach Muzeum Narodowego w Krakowie znajduje się jednak obraz, który jest niemal identyczny jak omawiany. Brakuje ptaków i wierzby, ale układ poszczególnych elementów jest taki sam. Przyglądając mu się z bliska, można dostrzec, że choć i ten malowany jest syntetycznie, to jednak z nieco większą drobiazgowością charakterystyczną dla wcześniejszego okresu malarstwa artysty. Krakowski Krajobraz zimowy wiejski datowano na rok 1908. W miejscu, w którym na kieleckim obrazie rośnie okazała wierzba, tam widać jedynie rachityczne drzewko, co może być dowodem na to, że hipoteza Obornego nie jest bezpodstawna.

Niezależnie jednak od tego kiedy obraz powstał, jest on dowodem nie tylko na kunszt malarza, ale i jego wielką wrażliwość i umiejętność odkrywania piękna w pozornie szarej rzeczywistości.

Oprac. Magdalena Silwanowicz

 

Bibliografia

Pejzaże polskie Stanisława Czajkowskiego (1878–1954) [katalog wystawy w Muzeum Podlaskim w Białymstoku], Białystok 2000.

Schroeder A., Stanisław Czajkowski, „Sztuki Piękne” 1930, R.VI.

Stanisław Czajkowski (1878–1954) [katalog wystawy w Centralnym Biurze Wystaw Artystycznych Zachęta], Warszawa 1979.

Stanisław Czajkowski (1878–1954). Malarstwo [katalog wystawy w Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej], Przemyśl 2015.

Bronowice w malarstwie. Wystawa w 700-lecie lokacji. Katalog, Kraków 1994.

Powrót